Jak rozpoznać ikony designu w polskich domach z lat 60. i 70.
Meble z lat 60. i 70. wracają do łask, ale wiele osób wciąż nie zdaje sobie sprawy, że codziennie siada na krzesłach projektowanych przez Olgierda Szlekysa albo stawia kwiaty na stoliku, który wyszedł z pracowni Rajmunda Hałasa. Rozpoznanie ikony polskiego designu wymaga przede wszystkim zwrócenia uwagi na detal: charakterystyczne fornirowanie, smukłe nóżki z litego drewna, tapicerkę w kolorach musztardowym, oliwkowym czy rudym. To nie przypadek, że wiele z tych przedmiotów powstawało z myślą o masowym odbiorcy, a dziś są obiektami pożądania kolekcjonerów. Warto wiedzieć, że ewolucja tapczanu pokazuje, jak zwykły mebel codziennego użytku stał się rozpoznawalnym symbolem epoki, więc podobnej uważności wymaga przyjrzenie się fotelom, segmentom i regałom z tamtych lat.
Pierwszym krokiem jest sprawdzenie konstrukcji. Polscy projektanci często stosowali rozwiązania typowe dla wzornictwa skandynawskiego, ale z rodzimymi akcentami: lekkie, zwężane ku dołowi nogi, widoczne łączenia na czopy, brak zbędnych ozdób. Jeśli szafka ma fronty z płyty laminowanej w kontrastujących kolorach, a uchwyty są wpuszczane w blat, to znak, że mamy do czynienia z produkcją z drugiej połowy lat 60. Warto też zajrzeć pod spód — sygnatury stolarskie, stemple zakładów takich jak „Gościcino” czy „Bydgoskie Fabryki Mebli” rozwiewają wątpliwości. Uwaga na podróbki: współczesne kopie mają grubsze elementy i inne proporcje.
Kolejnym tropem jest materiał i faktura. W oryginałach z lat 70. dominowały tkaniny obiciowe z wełny, a także skóra naturalna, która z czasem nabierała patyny. Tworzywa sztuczne, takie jak poliamid czy polichlorek winylu, pojawiały się dopiero pod koniec dekady i często odkształcały się od słońca. Jeśli natrafisz na fotel na metalowej pająkowej podstawie, sprawdź, czy nie jest to późniejsza przeróbka — oryginalne pająki z lat 60. miały zwykle cieńsze pręty i czarne wykończenie. Także kolorystyka mówi wiele: pastelowe beże i szarości to znak wczesnych lat 60., a intensywne pomarańcze i brązy — połowy lat 70.
Na koniec warto pamiętać, że ikona designu nie zawsze musi być podpisana nazwiskiem. Czasem wystarczy charakterystyczny kształt, jak w przypadku krzesła „Skandynawia” lub słynnego fotela „Tango”. Zanim kupisz taki mebel na pchlim targu, obejrzyj go pod światło i sprawdź, czy nie ma śladów zalania lub pęknięć forniru. Renowacja oryginału bywa kosztowna, ale dobrze odrestaurowany przedmiot zachowuje swoją wartość. Warto też skonsultować się z rzeczoznawcą, jeśli nie masz pewności co do proweniencji. Pamiętaj, że prawdziwa ikona to nie tylko wzór, ale też historia, którą ze sobą niesie.
Komentarze
Prześlij komentarz